Miłość to nie wszystko

Są dwa rodzaje związków, w których coś nie gra. Takie, w których brakuje miłości. I takie, w których miłości jest dużo, ale brakuje czegoś jeszcze. Paradoksalnie oba typy są skazane na rozpad. Pierwszy z oczywistych względów. Jednak przy drugim jest trudniej. No bo co z tego, że facet Cię nie szanuje albo Wasze wizje przyszłości się rozmijają? Przecież się kochacie! Wszystko inne można naprawić, prawda? No niestety nie. Bo miłość to nie wszystko.

 

miłość to nie wszystko

 

Nie zmusisz go do zmiany nawyków

Każdy z nas wchodzi w związek z pewnym bagażem. W tym bagażu znajduje się taki mały pakunek, w którym leżą sobie nawyki. A nawyków nie da się łatwo zmienić.

Ile ja już się naczytałam wpisów dziewczyn, które można by skrócić do zdania: „jak zmienić nawyki partnera?”. Była dziewczyna, która szukała sposobu na to, jak nakłonić go do rzucenia palenia. Była też taka, która chciała zmienić podejście swojego faceta do bałaganu, bo on ewidentnie go nie dostrzegał. Jedna kobieta zastanawiała się jak ma nakłonić męża do większej organizacji, bo boli ją, że on marnuje tyle czasu.

Nie zrozumcie mnie źle. Zmiany są możliwe, wiem po sobie. Gdy zamieszkałam z moim mężem, byłam koszmarną bałaganiarą, a teraz mnie samej przeszkadza brak porządku. Ale zmiana nawyków ma jedną, zasadniczą „wadę” – sam zainteresowany musi jej chcieć. Tego się nie da wymusić.

Poza tym – gdy wchodziłyście do tej rzeki, drogie panie, to chyba wiedziałyście z kim się spotykacie, prawda? Nie można od nikogo oczekiwać zmiany nawyków, bo każdy jest niezależną osobą. I każdy ma prawo do decydowania o sobie.

Nie wyobrażam sobie, żebyśmy my – kobiety – miały godzić się na podobne zachowania w stosunku do siebie. Jeszcze nie słyszałam, żeby jakikolwiek mężczyzna radził się na forum jak ma zmienić podejście swojej kobiety do makijażu, stroju, porządku w domu czy planowania czasu. Ale może ja obracam się w złych kręgach…

 

Nie zmusisz go do podjęcia decyzji

My, kobiety, cierpimy na coś takiego, co nazywa się „tykającym zegarem biologicznym”. W którymś momencie to głupie urządzenie się włącza i zaczyna się Armaggedon. Nagle zachciewa się nam ślubu, dzieci, domu z ogródkiem i szeroko pojętej stabilizacji życiowej.

U mężczyzn takie potrzeby pojawiają się dużo później. A niektórzy z nich, tak jak i niektóre kobiety, nie odczuwają ich nigdy. I to jest zupełnie w porządku. Tylko że w niektórych przypadkach może prowadzić do konfliktów.

Prawdziwy problem pojawia się, gdy kobiecie zamarzy się rodzina, a jej partner mówi, że jeszcze nie czuje się gotowy. Więc kobieta czeka. Czas mija nieubłagania, zegar tyka coraz głośniej i coraz mocniej, a facet wciąż się nie decyduje na podjęcie kroków prowadzących do stabilizacji. Niektóre czekają do momentu, w którym jest już za późno.

Niestety – mamy takie dziwne poczucie, że skoro kogoś kochamy i jest nam z nim dobrze, to siłą rzeczy w którymś momencie pojawią się takie same potrzeby. Ale nie każdy mężczyzna chce zakładać rodzinę. I ma do tego prawo! Oczekiwanie, że ktoś się nagnie do czyjejś woli z takich czy innych powodów jest nie w porządku.

Poza tym zawsze zastanawiam się, czego taka kobieta, oczekująca od niechętnego partnera założenia rodziny, spodziewa się później? To, jak się zachowa w przyszłości mężczyzna praktycznie zmuszony do ślubu i dziecka, pozostawiam Waszej wyobraźni…

 

Nie zrobisz z niego innego człowieka

Nikt nie lubi, gdy się go do czegoś zmusza. A jeszcze mniej lubimy, gdy bliskie osoby krytykują nas lub mówią, że coś im w nas nie pasuje. Jednocześnie – bardzo chętnie oceniamy zachowania innych.

Facet nie chce brać ślubu albo mieć dziecka? Znajome chętnie Ci powiedzą, że to gówniarz, który nie dojrzał do prawdziwego związku. Stąd tylko krok do mówienia swojemu partnerowi, by dorósł. Moje drogie, nie tędy droga!

Przede wszystkim dlatego, że większość ludzi w takiej sytuacji staje okoniem i po prostu robi odwrotnie. Ale nawet pomijając to – po co chcesz to robić? Masz stuprocentową pewność, że będziesz kochać swojego mężczyznę nawet wtedy, gdy przejdzie lifting? W końcu za coś go pokochałaś, prawda?

Poza tym – definicje dorosłości i dojrzałości są różne. Z jednej strony – można powiedzieć, że ktoś, kto nie chce rodziny jest niedojrzały. Ale jak nazwać osobę, która decyduje się na ślub i dziecko, choć czuje się niegotowy i wie, że nie sprawdzi się w roli męża i ojca?

Teraz Wam się przyznam ze wstydem, że ja też kiedyś próbowałam zmienić mojego męża. Wkurzało mnie, że tyle narzeka, że łatwo się denerwuje i długo mu przechodzi. Ale wiecie co? Ochłonęłam z tego. Przecież jak go poznałam, to był dokładnie takim samym człowiekiem! Wtedy mi to jakoś nie przeszkadzało…

O tym, w jakich sytuacjach można nalegać na zmianę u partnera już pisałam. I nie, to, że jest cholerykiem, albo jest małomówny i zamknięty w sobie, nie jest powodem do zmiany. Traktujmy swoich mężczyzn tak, jak same chciałybyśmy być traktowane. A nie jak matki, które strofują ich na każdym kroku.

 

Miłość to nie wszystko

Czasem wydaje nam się, że w związku najważniejsza jest miłość. Że jeśli jest uczucie – nie potrzebujemy niczego więcej. Wszystko inne można przegadać albo naprawić, małymi kroczkami dojść do porozumienia.

Ale ja chciałam Wam dzisiaj powiedzieć – miłość to nie wszystko. Choćbyśmy nie wiem jak się starały, pewnych rzeczy nie będziemy w stanie przeskoczyć. W którymś momencie staniemy przed wyborem – miłość czy spełnienie celów życiowych? I to będzie bardzo ciężki wybór.

Bo jeśli mężczyzna nie chce brać ślubu, mieć dziecka albo kupować mieszkania na kredyt – możecie spróbować go namówić do zmiany zdania. Ale go nie zmusicie. I w którymś momencie trzeba będzie podjąć decyzję – bierzemy ukochanego z dobrodziejstwem inwentarza, godząc się na to? Czy też odchodzimy, być może ze spuszczoną głową i dalej szukamy szczęścia w życiu?

Choć ja żadnej z Was takiego dylematu nie życzę.