Top5 najdziwniejszych seriali kryminalnych, jakie w życiu widziałam

Jakiś czas temu przypadkiem trafiłam na jeden z odcinków „Lucyfera„. Nie przejęłam się zbytnio tym, że oglądam od połowy sezonu, po prostu z ciekawości zerknęłam co się w tym serialu dzieje.

Po zwiastunach wydawało mi się, że jest to produkcja fantasy, coś o upadłych aniołach i biblijnych podtekstach. Bardzo się zawiodłam, gdy dotarło do mnie, że to po prostu… kolejny serial kryminalny.

Musicie wiedzieć, że ja uwielbiam kryminały. Oglądam je na tony. I choć „Lucyfer” mnie nie zachwycił, to naszła mnie mała refleksja. Bo teraz już nie da się zrobić normalnego serialu kryminalnego czy detektywistycznego. Potrzebujemy więcej i mocniej. I choć udziwnienia nie zawsze wychodzą temu gatunkowi na dobre, to znam kilka produkcji, które warto obejrzeć.

Dlatego zebrałam dla Was 5 najdziwniejszych seriali kryminalnych, jakie w życiu widziałam. Nie wszystkie są dopięte na ostatni guzik, za to idealnie nadają się do zabicia czasu w chłodny, jesienny wieczór.

Tytuły seriali są jednocześnie odnośnikiem do Filmweb 😉 Zapraszam do czytania!

 

Top5 najdziwniejszych seriali kryminalnych, jakie w życiu widziałam

5. Stitchers

Nauka, która pomaga rozwiązywać zagadki kryminalne to nic nowego. Zaczynając od samych laboratoriów kryminalistycznych i patologów, a na bardziej zaawansowanych technikach kończąc. Byli już matematycy, którzy używają wzorów do poszukiwania morderców. Był facet, który wyczytuje kłamstwa z ludzkich twarzy. Była nawet maszyna typująca ludzi, którzy mają zabić lub zostać zabici.

Ale na tej liście ciężko jest znaleźć coś, co przebije „Stitchers” – serialu, w którym naukowcy wszywają się w mózg zmarłego człowieka i, przeglądając jego wspomnienia, próbują znaleźć sprawcę.

Nie jest to serial wybitny. Nie ma wiele wspólnego z realizmem, nie jest wybitnie zagrany, a efekty specjalne nie powalają szczególnie mocno. Ale powiem Wam, że naprawdę wciąga. Główna bohaterka jest irytująca, ale tajemnica, która stoi za tą postacią jest naprawdę fascynująca. Jeśli szukasz rozrywki, a przy tym nie masz wysokich wymagań co do jakości serialu – zachęcam do rzucenia okiem.

Jest też dobra dla tych, którzy mają ochotę się narąbać i chcą pograć w grę „kieliszek za każdym razem, gdy coś jest z dupy wzięte”. W każdym razie – polecam.

4. Paradox

Pamiętacie, jak pisałam o nauce pomagającej rozwiązywać zagadki kryminalne? To co powiecie o kosmitach, którzy wysyłają zdjęcia katastrof, które jeszcze nie miały miejsca? Drogie Panie – przedstawiam Wam „Paradox”.

Serial został anulowany po kilku odcinkach, więc, siłą rzeczy, nie stanowi zamkniętej całości. Jeśli nie lubisz niedokończonych wątków w serialach, to z pewnością powinnaś omijać go szerokim łukiem. Za to świetnie nadaje się na na luźny, jesienny wieczór. Albo dwa wieczory. Potrafi wciągnąć.

Nie jest to może produkcja wysokich lotów, ale jeśli chcecie zobaczyć jak agentka i szalony naukowiec próbują zapobiec katastrofie, która nie miała miejsca, korzystając tylko ze zdjęć przysłanych z kosmosu… Warto rzucić okiem.

3. Haven

Tata puścił mi niedawno pierwszy odcinek tego serialu i dotarłam już do piątego sezonu. Na początku dlatego, że jest „oparty na powieści Stephena Kinga”. Potem dowiedziałam się, że to jest bardzo luźna adaptacja, bo powieść ma trochę ponad 180 stron, a z serialem wspólny ma chyba tylko główny wątek. Nie wiem, nie czytałam. Ale ta produkcja i tak mnie wciągnęła.

Akcja serialu dzieje się w małym miasteczku niedaleko Maine, którego mieszkańcy są dotknięci przez tzw. kłopoty. Ktoś w ogóle nic nie czuje, ktoś jest chodzącym paralizatorem, a kolejny wywołuje burze i tornada za każdym razem, gdy się zdenerwuje. Ogólnie – miasteczko dziwadeł.

W każdym odcinku pojawia się nowa zbrodnia, którą rozwiązują dwie osoby – lokalny policjant i agentka FBI, która w Haven szuka śladów swojej przeszłości.

Serial jest naprawdę ciekawy. I choć z sezonu na sezon mam wrażenie, że jest coraz bardziej odpałowy, to jednak warto go obejrzeć.

2. Sleepy Hollow

W szybkim skrócie – jest sobie koleś, który ucina drugiemu kolesiowi głowę, a później umiera. 250 lat później obaj pojawiają się w spokojnym miasteczku i stają po przeciwnych stronach prawa i porządku. Pierwszy wkręca się do współpracy z policją i próbuje zapobiec fali morderstw, drugi ucina ludziom głowy i dąży do Apokalipsy.

W tym serialu dzieją się naprawdę dziwne rzeczy. Mamy całą plejadę postaci wyjętych wprost z baśni dla dzieci i ludowych legend. Jest tu wszystko to, czego potrzebuje niezły serial – wciągającą zagadkę, twardą policjantkę i ewidentnie niedzisiejszego faceta, który nie ogarnia współczesności. Jest fabuła, jest poczucie humoru, a dziwności się piętrzą. Nic tylko robić popcorn i oglądać!

1. Fringe

Oglądałam ten serial dawno temu. Zwykle po kilku latach nie pamiętam ani fabuły, ani tytułu serialu, ale ten to prawdziwy majstersztyk. Naprawdę dziwny i odpałowy, ale majstersztyk.

Mamy tu agentkę FBI, która, chcąc rozwiązać sprawę, wchodzi we współpracę z szalonym naukowcem. Szybko okazuje się, że naukowiec jest jeszcze bardziej szalony, a „zwykłe” zabójstwa są bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Jeśli myślałyście, że widziałyście już wszystko, co może wyjść z romansu nauki i kryminału, to byłyście w błędzie. Ten serial zdecydowanie przekracza granice i, jeśli zdecydujesz się go obejrzeć, pewnie nie raz złapiesz się za głowę, pytając siebie: „co tu się właściwie dzieje?!”. Jednocześnie jest to jedyny kryminalno-naukowy serial, jaki widziałam, który jest bardziej odpałowy niż „Stitchers”.

I, mimo że ten serial jest z 2008 roku, naprawdę trzyma poziom. Jest dobrze zrobiony, całkiem nieźle zagrany, a scenariusz powala na łopatki. Nic nie jest takim, jakim się wydaje. Naprawdę gorąco polecam. Tak gorąco, że chyba przez ten wpis wrócę do tego serialu ponownie.

To jak? Masz już swój typ na zimne, jesienne wieczory? A może znasz inne seriale kryminalne, które są dziwne i warte polecenia? Podziel się w komentarzu!
  • Fringe to jeden z moich ukochanych seriali. <3 Jest prześwietnie zrobiony, i te pomysły! Niesamowite.

    Haven kiedyś oglądałam i o ile pierwsze sezony były jeszcze jeszcze, to potem wymiękłam.

    • W Haven faktycznie – z sezonu na sezon robi się bardziej odpałowo. Musiałabyś zobaczyć piąty… 😉